W obawie przed atakiem złego ptaka w rey banach i z kilku ważniejszych powodów......

No Comments »

Dobra to powiedzmy, że zaczynam nadrabiać blogowe opcje dlatego wstawiam zdjęcia z połowy lutego . Swoją zwłokę mogę usprawiedliwić tym,że fotografie musiały dojrzeć na dysku komputera. Ale to raczej moje lenistwo dojrzało do tego żeby otworzyć w przeglądarce dodatkowe 2 karty. Ponad to, do wstawienia zdjęć zmotywował mnie mój serdeczny kolega, który dokładnie wyczyśćił z pamięci aparatu efekty kilkugodzinnej pracy nad jego upodloną osobą. zanim więc pójdzie dalej i wyczyści mi zawartość mojego komputera, po tym jak zeskanuje klisze z resztką jego upodlenia, powstawiam zaległe fotografie, które spoczywają(na razie bezpiecznie ) na moim dysku...


 A,  no i wypadałoby w końcu podziękować Agnieszce i Łukaszowi za poświęcenie chęci i czasu w ten cudny lutowy wieczór. To dziękuje ! :*

Sadness is A Blessing

No Comments »


Lubie być smutny, natomiast nie lubie być smutny publicznie, szczególnie wtedy kiedy wiem, że w pobliżu jest pan J, który już zaciera ręce żeby wykorzystać swoją wrodzoną zdolność do wprawiania siebie w dobry nastrój. Dlatego bezpieczniej dla mnie jest posłużyć się drugą osobą i pokazać mój smutek w jej oczach na zdjęciu, do tego dodać trochę nitki, położyć gołą stopę na szybie i wychodzi piękny psychologiczny portret człowieka. Po wszystkim mam kupe potłuczonego szkła na podłodze, w tyłku i kto wie gdzie jeszcze.... i humor wraca.

When do you see my O

No Comments »


 
Częsty brak hajsu wywołuje u mnie częste egzystencjonalne przemyślenia, trwają jednak zbyt krótko żeby popaść w depresje albo wyciągnąć z nich słuszne wnioski. Zdaża się natomiast, że podczas tej  chwili do głowy wpadnie mi cudowna myśl, którą uda się zamienić na obraz. I tak przy użyciu orzechów podjąłem się próby przedstawienia przemijania , starości , śmierci , martwicy mózgu …itd (jakie to banalne).

Jedziemy dalej...

No Comments »


Dużo czasu minęło od ostatniego wpisu. Powiedziałbym, że to z braku czasu,  mógłbym również usprawiedliwiać się wielką karierą didżeja,  czy kiepską sytuacją w domu, ale nie jestem aż tak wstrętnym kłamczuchem. Tak więc tym razem powiem wprost : Nie chciało mi się !... może teraz będzie inaczej.

Beerlin

No Comments »

Trochę to trwało zanim odnalazłem w sobie ziarnko odwagi i oddałem do wywołania kliszę ze zdjęciami z Berlina. Nerwowe obgryzanie paznokci, wyrywanie sobie włosów i jest ! Oto przedstawiam wam krótką i mało spójną relacje z pobytu w Berlinie, enjoy.

Tradycyjną potrawą Niemieckiej ulicy jest carrywurst czyli kiełbasa z dużą ilością curry często podana w tajemniczej panierce i z frytkami, jej smak jest równie tajemniczy co sama potrawa. Na drugim, miejscu plasuje się nieśmiertelny Kebab, najlepszy oczywiście od turka. Pocieszający jest również fakt, że kosztuje właściwie tyle samo co w naszym kraju.


Pozytywne wrażenie wywarł na mnie także pchli targ, na którym mozna kupić dosłownie wszystko, zestaw klocków lego z przed ponad 18 lat rozpierdolił moje serduszko totalnie. W opór mega są także sklepy z używaną odzieżą i obuwiem, poza tuzinem białych kozaczków można się w nich zaopatrzyć w mało znoszone najacze, conversy czy adasie i do tego wszystkie z krótkich serii, przystępność cen jednak nie porywa do tańca, produkt raczej dla osób, które z grzybicą stóp są są na ty i pałają ogromną miłością do butów.
Byłbym ignorantem i kawałkiem chuja gdybym nie wspomniał o moich opiekunach, którzy dzielnie oprowadzali mnie po przeróżnych zakątkach Berlina. Podróżowanie po mieście to czysta (może poza niektórymi przystankami metra) przyjemność. Wszędzie można dojechać szybko i bez nerwów, a to za sprawą ogromnej ilości dostępnych środków transportu (9 linii metra ) no i oczywiście napojów wyskokowych, które można spożywać legalnie na ulicy.
Mimo gównianej pogody sporo spacerowaliśmy po mieście, szczególną uwagę podczas spaceru trzeba zwracac na rowery, które z prędkością światła napierdalają po chodnikach, nie mówiąc nawet przepraszam. Kwestia przechodzenia przez ulicę też bywa dość upierdliwa, na zielone światło czeka się kilka minut, a czasu na przejście prze pasy jest mniej niż niewiele. Na pocieszenie można w czasie postoju zaczerpnąć duży łyk zimnego piwa.

Jako kulturalni i inteligentni ludzie, nie mogliśmy pogardzić odwiedzeniem kilku galerii i wystaw. Fakt, że akurat trwał europejski miesiąc fotografii w Berlinie zmobilizował nas do ruszenia tyłków z ciepłego mieszkania, dzięki temu mieliśmy szanse obejrzeć prace Petera Lindbergha, Arno Fichera czy Izisa, było naprawdę mega .

Przy okazji wystaw fotograficznych, mieliśmy okazje podziwiać przedziwne instalacje oczywiście z kategorii sztuka współczesna w Berlinische Galerie – Landesmuseum für Moderne Kunst, Fotografie und Architektur.
W międzyczasie tworzyliśmy sztukę w mieszkaniu,  a to wszystko przesypiając zazwyczaj pół dnia. Efekty naszych zmagań są jednak ściśle tajne i możliwe, że nigdy nie zostaną opublikowane 

Na koniec polecam przyjrzenie się tym ślicznym kociakom czyż nie są śliczne ? 
W takim razie currywurst do ręki i w drogę !


Melanż w głowie

No Comments »

Za sprawą głosowania, które odbyło się w środę wieczorem dnia 17 listopada 2010 roku, Postanowiliśmy rozstrzygnąć kwestie wcześniejszego wyjazdu do Krakowa, który to miał mieć miejsce następnego dnia roboczego (w tym wypadku był to czwartek 18 listopada 2010 ).Wyniki wyborów jednomyślnie wskazały na to, że szykuje się 2 dniowy melanż gdyż jest większy niż 1 dniowy. No to jazda ziomki....

Po przyjeździe i rozbiciu obozu w mieszkaniu Nataszy postanowiliśmy zacząć naszą przygodę od podobno najlepszych zapiekankersów w Krakowie Cel dosyć szybko został osiągnięty potem parę małych buteleczek cytrynówki i jazda na podbój miasta !

Kilka flaszek dalej, w okolicach rynku spotkaliśmy Erosa Spętanego. Krótka wymiana spojrzeń i już wiedzieliśmy, kogo mitologiczny bóg będzie dzisiaj gościł. Było bardzo przyjemnie muzyka grała,odbywały się inteligentne rozmowy, cytrynówka została obalona w mgnieniu oka, na nieszczęście  podobnie jak głowa gospodarza. Nie chcąc nadużywać jego gościnności, grzecznie opuściliśmy jego skromne progi. Potem były tańce zabawy ze zwierzętami i wiele innych atrakcji, których niestety nie przytoczę ze względu na duże zamglenie miasta tego wieczoru.... 

Następny dzień za sprawą zażytego apapu nie przyniósł nam kaca giganta, zjedliśmy natomiast spoko śniadanie, (propsy dla Nataszy). Umyliśmy także swoje zbejowane mordki i dowiedzieliśmy się,także z telewizji czym jest nie brutalny gwałt. Potem obiad na mieście i największe kotlety schabowe w Polsce, z którymi nawet bardzo głodne modelki miały spory problem..

Po małej drzemce przyszła pora na revoltę, były wiertarki były młoty pneumatyczne był także zawodowy górnik, dla którego wielki szacunek (czym sie chopie).i byłoby naprawdę spoko gdyby nie było przemiłej ochrony, dla której położenie nóg na stoliku to nawoływanie do barbarzyńskiej walki na śmierć i życie, ehh.... Korzystając z okazji, że znaleźliśmy się na dworze nie omieszkaliśmy spróbować jak o 5 rano smakuje cytrynówka, Jak zwykle nas nie zawiodła !  

Na koniec gorące podziękowania dla Nataszy, która przygarnęła pod swoje skrzydła biednych alkoholików z warszawy, nakarmiła, napoiła i wlewała razem z nimi hektolitry cytrynówki do swojego żołądka przy okazji oprowadzając nas po najciekawszych krakowskich pubach. Dziękujemy !, odwdzięczymy się totalnie

Joyeux anniversaire

No Comments »


Drogi Michale, Z okazji tego, że 1 października po raz trzeci opuściłeś swoich ziomków, pod pretekstem "studiowania" farmacji w Lublinie, (szczerze, do tej pory się zastanawiam czy taka miejscowość naprawdę istnieje) nie życzę ci NIC !.  Chcę natomiast życzyć Ci samych wspaniałości z okazji 21 rocznicy urodzin, cieszę się niezmiernie, że w końcu możemy pojechać do Las Vegas i legalnie przejebać w kasynie wszystkie pieniądze naszych babć i dziadków, samochody naszych starych i zabawki naszych dzieci i....!


Żeby nauka szła Ci zawsze tak wspaniale !





A piwko wchodziło równie cudownie


Żebyś zawsze dmuchał jeden materac wspólnie z ziomkami


Żebyś zawsze pamiętał o tym kiedy cieszysz japsona !


I Żeby zawsze było najlepiej !!